czwartek, 14 lutego 2008

Kwadrans,

Sobotnie spotkanie muzyczne zapowiada się na pełne muzycznych uniesień. Różne okresy muzyczne, różne gatunki, różni wykonwacy, których łączy temat 'love'. Obowiązkowo na początek Nat King Cole a gdzie skończymy?


Zapraszam, sobota od godziny 14.00 Michał Tarabuła

Do usłyszenia!

poniedziałek, 11 lutego 2008

powrót

Witajcie,

Czas wrócić do pisania. Najpierw może kilka słów o zmianach jakie zaszły. Audycja, po pewnej przerwie, zmieniła godzinę, dzień i nazwę. Zatem teraz 'Kwadrans' jest w soboty między 14.00 a 16.00, jedyne co się nie zmienił o to radio, czyli BezKitu.

W audycji kilka nowości...
udało się nam podłączyć adapter firmy Unitra - Artur. Audycje wzbogadziły się o ten niepowtarzalny klimat trzeszczącej płyty. Co jakiś czas właśnie takie winylowe wydania będą się pojawiać.
W radiowych spotkaniach jest teraz więcej fascynacji muzyką świata. Cały czas pojawiają się nowe wydawnictwa, a ja żałuję, że nie zarabiam na tyle by móc ich jak najwięcej prezentować. Jeszcze w tym tygodniu ruszą obiecane recenzje płyt.

Zatem zapraszam do czytania i słuchania.

wtorek, 11 września 2007

Bobby Darin

Jan Tadeusz Stanisławski opowiadał o wyższości świąt wielkiej nocy nad świętami Bożegonarodzenia i to będzie też trochę taka dykteryjka.

Dlaczego piosenkarz, który był gwiazdą lat 60. i zmarł na początku lat 70. ubiegłego wieku w moim odczuciu zdeklasował dotychczas znanych mi artystów?
Bobby Darin był niewątpliwie gwiazdą swoich czasów. Zdolny, przystoiny aktor i piosenkarz. Komponował, pisał i porywał z foteli sztywną publiczność. Jego twórczością była zachwycona w równym stopniu co młodzież również dorosła widownia.
Był posiadaczem wyjątkowo melodyjnego głosu, a jego sposób beztroskiego bycia był kwintesencją lat w jakich żył.
Bobby jest mało znanym artystą w Polsce, choć zagrał w 16 filmach i nagrał mnóstwo fantastycznych utworów w swoim którtkim życiu. Może właśnie dlatego nie zaistniał jako gwiazda masowa jak Frank Sinatra, nie rozwinął w pełni swoich skrzydeł. Kto wie, może właśnie to po nim przejmowano by tytuł gwiazdy swingu, jazzu, popu.
W Polsce można go czasami obejżeć w niedzielne południe w TVP2, gdy podrywa dziewczyny w uroczej komedii „Kiedy nadejdzie wrzesień” jako lider grupy młodych Amerykanów, którzy w trakcie wojaży po Europie w Rzymie spotykają młode Amerykanki, które spędzają wakacje w pięknej rezydencji, która miała być hotelem.... naprawdę świetny film, gorąco go polecam. Tam właśnie Bobby prezentuje swoich możliwości wokalne. Ten, niepozornyhc rozmiarów pisenkarz, właśnie pisoenką z tego filmu - „Multiplication”, utrwalił się w mojej głowie jako ktoś kogo trzeba poznać.
I tak kiedyś trafił szukając ciekawych płyt na dwupłytowe wydanie hitów w wykonaniu właśnie Bobbiego Darina i choć cena była astronomiczna to wiedziałem, że muszę tę płytę mieć. I nie żałuje po dziś dzień, mogę słuchać jej wciąż i wciąż, mając poczucie, że gdyby ktoś puścił niektóre utowry teraz w radiu, nie mówiąc kto je wykonuje, znalazły by się na szczytach list przebojów, a ludzie traktowali, by je jako powiem muzycznej świeżości. Totalnym zaskoczeniem byłby fakt, że zostały nagrane 50 lat temu.
Jego wielkie hity: Splish Splash, fenomenalny utwór Dream Lover z 1959, Beyond the Sea przeróbka francuskiego hitu „Le Mer”, duet Two of a kind z Johnnym Mercerem, Things, ballada If I were a carpenter powaliły mnie na ziemie i utwierdziły w przekonaniu, że Bobby Darin jest naprawdę wyjątkową postacią muzyki rozrywkowej i zasługuje na przynajmniej takie samo zainteresowanie co Frank Sinatra, Dean Martin czy Ella Fitzgerald.