wtorek, 11 września 2007

Bobby Darin

Jan Tadeusz Stanisławski opowiadał o wyższości świąt wielkiej nocy nad świętami Bożegonarodzenia i to będzie też trochę taka dykteryjka.

Dlaczego piosenkarz, który był gwiazdą lat 60. i zmarł na początku lat 70. ubiegłego wieku w moim odczuciu zdeklasował dotychczas znanych mi artystów?
Bobby Darin był niewątpliwie gwiazdą swoich czasów. Zdolny, przystoiny aktor i piosenkarz. Komponował, pisał i porywał z foteli sztywną publiczność. Jego twórczością była zachwycona w równym stopniu co młodzież również dorosła widownia.
Był posiadaczem wyjątkowo melodyjnego głosu, a jego sposób beztroskiego bycia był kwintesencją lat w jakich żył.
Bobby jest mało znanym artystą w Polsce, choć zagrał w 16 filmach i nagrał mnóstwo fantastycznych utworów w swoim którtkim życiu. Może właśnie dlatego nie zaistniał jako gwiazda masowa jak Frank Sinatra, nie rozwinął w pełni swoich skrzydeł. Kto wie, może właśnie to po nim przejmowano by tytuł gwiazdy swingu, jazzu, popu.
W Polsce można go czasami obejżeć w niedzielne południe w TVP2, gdy podrywa dziewczyny w uroczej komedii „Kiedy nadejdzie wrzesień” jako lider grupy młodych Amerykanów, którzy w trakcie wojaży po Europie w Rzymie spotykają młode Amerykanki, które spędzają wakacje w pięknej rezydencji, która miała być hotelem.... naprawdę świetny film, gorąco go polecam. Tam właśnie Bobby prezentuje swoich możliwości wokalne. Ten, niepozornyhc rozmiarów pisenkarz, właśnie pisoenką z tego filmu - „Multiplication”, utrwalił się w mojej głowie jako ktoś kogo trzeba poznać.
I tak kiedyś trafił szukając ciekawych płyt na dwupłytowe wydanie hitów w wykonaniu właśnie Bobbiego Darina i choć cena była astronomiczna to wiedziałem, że muszę tę płytę mieć. I nie żałuje po dziś dzień, mogę słuchać jej wciąż i wciąż, mając poczucie, że gdyby ktoś puścił niektóre utowry teraz w radiu, nie mówiąc kto je wykonuje, znalazły by się na szczytach list przebojów, a ludzie traktowali, by je jako powiem muzycznej świeżości. Totalnym zaskoczeniem byłby fakt, że zostały nagrane 50 lat temu.
Jego wielkie hity: Splish Splash, fenomenalny utwór Dream Lover z 1959, Beyond the Sea przeróbka francuskiego hitu „Le Mer”, duet Two of a kind z Johnnym Mercerem, Things, ballada If I were a carpenter powaliły mnie na ziemie i utwierdziły w przekonaniu, że Bobby Darin jest naprawdę wyjątkową postacią muzyki rozrywkowej i zasługuje na przynajmniej takie samo zainteresowanie co Frank Sinatra, Dean Martin czy Ella Fitzgerald.

Norah Jones

Jest młoda, piękna, utalentowana odniosła wielki sukces w muzyce, Norah Jones.
Krytycy często zarzucają jej brak finezji, mdłe wykonania i to, że jej muzyka najbardziej nadaje się do wind i poczekalni dentystycznych. Może to przez zawiść, zazdrość, bo jak można artyście, który w młodym wieku dość wyraźnie określił swój styl zarzucać, że nie wie co robi. Równie dobrze można napisać, że Bob Dylan nie potrafi śpiewać. Jest w tym może odrobina prawdy, ale nie określa to jego jako kiepsiego artysty, jest to element silnie z nim związany i stanowiący de facto jego siłę.
Pierwsza płyta jaką nagrała Norah jest ciepła i spokojna. Zaprasza nas :„Come away with me" (Choć ze mną), gdy się jej słucha daje poczucie przyjemnego odpoczynku, oderwania się od codzienności. Norah ma wyjątkowo melodyjny głos, który połączony osobowością tej skromnej, prostej dziewczyny, daje bardzo szczery, prawdziwy efekt. No bo jak tu nie lubić kogoś kto się wychował w Teksasie, gdzie taki otwarty, szczery sposób bycia jest podstawą.
Teksas i lata dorastania silnie odbiły się w jej drugiej płycie „Feels like home". Norah zabiera nas w podróż po rodzinnym kraju, pokazuje nam swoje dzieciństwo, słuchaną wtedy muzyka: country, blues, soul, Johnny Cash, Ray Charles, Willie Nelson. Na płycie jest poprostu fantastyczna piosenka nagrana z Dolly Parton „Creppin' in". Ta płyta pokazuje cudowny urok amerykańskiego folkloru podany w świeżej formie z młodzieńczą radością.
Ostatnia płyta Norah'y „Not too late” jest bardzo osobista. Są to w większości nagrania skomponowanie przez nią, teksty w większości jej autorstwa. Pokazuje się na tej płycie z nieco innej, jakby hardej strony. W tej płycie drzemie jakaś tajemnica, która stopniowo przez artyskę jest odkrywana przed słuchaczem. Norah jest jedną z mistrzyń koncertów na żywo. Czaruje publiczność swoim delikatnym uśmiechem, melodyjnym głosem i zawsze świeżym podejściem do utworów, które podczas koncertów lubi modyfikować. Świetnym tego przykladem są choćby koncerty: u Marian McPartland - fenomenalny, w Nowym Jorku, w Nowym Orleanie, ostatnio koncert w pierwszy dzień sopockiego festiwalu w Polsce. Na nowo odkrywa standardy jazzowe podobnie jak Billie Holiday, choć jestem przeciwny porównywaniu tych dwóch artystek, bo w moim mniemaniu są zupełnie różniącymi się artystkami.
Norah Jones to wszechstronna artystka, w dodatku konsekwentna w swoich wyborach muzycznych i myślę, że jeszcze przez długi czas będzie nas zaskakiwać i to bardzo pozytywnie swoimi muzycznymi kreacjami.

środa, 8 sierpnia 2007

muzyczne fragmenty

W każdej audycji staram się Wam przedstawić artystę, gatunek muzyczny, który uważam za wart uwagi, ale przede wszystkim staram się Wam pokazać jak wiele muzyka daje człowiekowi możliwości doznawania dźwiękowych przyjemności.
W takcie audycji często jest trochę chill outu, jazzu, bluesa, country, muzyki z Polski, folku, a teraz chciałem zachęcić do muzyki klasycznej więc jeden utwór klasyczny napewno się znajdzie. Nie patrzcie z przerażeniem, ta muzyka to przecież muzyka popularna np. XVI wieku, a obiecałem podróże w czasie.
Pierwszy fragment już w tą niedzielę, a jeśli będziecie mieli ochotę to wtedy może weźmiemy na warsztat muzykę klasyczną i współczesną, gwarantuje, że bylibyście zaskoczeni. Na razie jednak to zapowiedź nowego elementu naszych niedzielnych spotkań zapraszam już w niedzielę. Napewno będzie country, jazz, blues i muzyka z bardzo egzotycznych zakątków.

Do usłyszenia!

wtorek, 7 sierpnia 2007

Billie Holiday

Wyjątkowy czarny głos.
Sława jazzu.
Anioł z Harlemu.
Lady Day.

Billie Holiday zapisała się trwale na kartach historii światowej muzyki popularnej. Wyrwała się ze świata biedy, okropności, przeżyła w życiu wiele trudnych chwil. Pochodziła z biednej i rozbitej rodziny, zgwałcona, by się utrzymać prostytuowała się. Jednak gdy zaczęła śpiewać przeniosła się w inny świat, choć lepszy, bo dostatniejszy, to miała problemy z narkotykami i alkoholem. Porywała publiczność świeżością i podejściem naturszczyka do standardów ponieważ nie miała wykształcenia muzycznego, miała talent. Nie chciała naśladaować innych artystów, tworzyła coś nowego, każdy standard jazzowy w jej wykonaniu stawał się klasą samą w sobie. Jej koncerty były swoistymi niezobowiązującymi spotkaniami, niczym bardzo luźne jazz session. Potrafiła szokować interpretacjami. Jej piosenka "Strange Fruit" stała się manifestem walki o równouprawnienie rasowe w USA, a jej wykonanie było wyjątkowo nowatorskie, ekspresyjne.
Jej głos pełen temperamentu, naturalności, ciepła, a jednocześnie jakby ciosany z kamienia, twardy, surowy. Śpiewała niby spuźniona do rytmu, trochę za muzykami, melncholijnie, ale przecież ile w tym ekspresji. Potrafiła przekazać ogrom emocji, przelać go na publiczność.
Jeanne Moreau powiedział, że Billie Holiday potrafiła w jednym refrenie przekazać więcej emocji niż większość aktorek w trzech aktach.

Tak się dzieje za każdym razem, gdy włączam jej płytę. Winylową czy CD, zremasterowaną czy trzeszczącą, magia głosu Billie Holiday zawsze działa. Porwała mnie właśnie swoim głosem, takim prawdziwym, nie wyćwiczonym, nie wyuczonym. Jeśli nie mieliście okazji jej posłuchać, poszukajcie w sklepie muzycznym jej płyt, naprawdę warto. Zachęcam.

Billie Holiday w internecie:
http://www.cmgworldwide.com/music/holiday/ Oficjalna strona
http://www.ladyday.net/ tutaj nieoficjalna, ale bardzo dobra strona na jej temat
http://www.diapazon.pl/PelnyMuzyk.php?Id=232 - Diapazon - kopalnia wiedzy

Po wakacyjnej przerwie

Zapraszam bardzo serdecznie już w najbliższą niedzielę, na stronę interia.fm, do Radia Bez Kitu i do tego by posłuchać, po stosunkowo długiej przerwie, trochę muzyki.
Zaczynamy w samo południe o 12:00, będzie muzycznie i rozmaicie.

Do usłyszenia!

środa, 4 lipca 2007

przerwa wakacyjna

W związku z urlopem w radiu do 4go sierpnia audycje są zawieszone.

Życzę wszystkim udanych wakacji!
Do usłyszenia w sierpniu

środa, 20 czerwca 2007

audycja 24.06.2007

Zapraszam na najbliższą audycję Lazy Sunday w niedzielę 24.06.2007 na godzinę 12:00 do Radia Bez Kitu. Będzie to spotkanie z wyjątkową kobietą - Billie Holiday.
Piękny, porywający głos jazzowy, który jest wyjątkową kartą historii jazzu.

Do usłyszenia!

wtorek, 19 czerwca 2007

Witam

Jest to pierwszy post w miejscu, które mam nadzieję, będzie często odwiedzane, a wiele osób będzie tutaj powracać.

W kolejnych tekstach będę pisał o artystach, o miejscach muzycznych, z muzyką związanych, o nurtach, dźwiękach. Znajdą się tutaj historie, fakty, zdjęcia, filmy. Będą płyty, które polecam, artyści. Znajdzie się tutaj zechęta do wymiany zdań i poglądów, a przede wszystkim do odkrywania nowych ciekawych muzycznie rzeczy.

Zapraszam
Michał